Dlaczego redakcja pracuje właśnie tak
Nie zbieramy pochwał ani liczb, których nie da się sprawdzić. Poniżej wyjaśniamy, jak wygląda nasza praca nad tekstem o legislacji ekologicznej i co odróżnia ją od serwisów przepisujących komunikaty resortów.
Źródło zamiast streszczenia
Każdy materiał o nowelizacji ustawy czy pozwoleniu wodnoprawnym opieramy na tekście projektu, druku sejmowego lub rozporządzenia. Czytelnik dostaje numer dokumentu i etap procedowania, nie ogólnik o „zmianach w prawie”.
Kontekst parków i gospodarki wodnej
Piszemy o tym, co zapis oznacza dla dyrekcji parku narodowego, samorządu i inwestora nad zbiornikiem. Pokazujemy terminy konsultacji, obowiązki sprawozdawcze i miejsca, w których przepisy bywają niejasne.
Relacja z debaty, nie komentarz
Z posiedzeń komisji i czytań parlamentarnych wynosimy stanowiska klubów, zgłoszone poprawki i pytania do resortu. Rozdzielamy to, co padło na sali, od własnej oceny redakcyjnej.
Korekta i sprostowania na widoku
Gdy w tekście pojawi się błąd w dacie wejścia w życie albo w nazwie organu, poprawiamy go i odnotowujemy zmianę. Nie kasujemy śladu po wcześniejszej wersji artykułu.
Dziennikarstwo bez zaplecza marketingowego
Nie sprzedajemy miejsca w tekście ani nie publikujemy materiałów zamawianych pod konkretną inwestycję. Temat wybieramy na podstawie kalendarza legislacyjnego i zgłoszeń od czytelników.